Zastanawiasz się czy może czas ruszyć gdzieś poza Europę, ale brakuje Ci odwagi? Marzysz o tajskich wakacjach w środku zimy, ale nasłuchałeś się mrożących krew w żyłach historii o wielkich pająkach ukrytych w plecakach, brudnych budach z jedzeniem, tragicznej służbie zdrowia? Albo… Ruszasz w nieznane z wyobrażeniami o dzikich, nieodkrytych dotąd terenach i wakacjach w raju za półdarmo? Oto post, w którym rozprawiam się raz na zawsze z MITAMI na temat wakacji w Tajlandii!

Mit 1: W Tajlandii jest ekstremalnie tanio!

Nocleg za 10 złotych, jedzenie za grosze, masaże za piątaka… Tajlandia jawi nam się jako raj, gdzie my – Polacy w końcu możemy poczuć się jak bogowie. Jak Anglik w Krakowie, jak Szwed w Gdańsku. Pić za grosze, jeść za grosze, zażyć luksusu za grosze! I choć faktycznie wakacje w Tajlandii w porównaniu do wakacji w większości europejskich państw wypadają korzystnie cenowo, to nie oczekujmy, że za 30 złotych dziennie będziemy sypiać w luksusowych willach z basenem i objadać się homarami! W Tajlandii podczas naszej 2-miesięcznej podróży wydawaliśmy średnio 50 USD dziennie za dwie osoby. Natomiast naprawdę staraliśmy się żyć skromnie, wybierać noclegi w homesteyach, jadać w lokalnych street-foodach. Tajlandia daje taką możliwość. Daje też możliwość wydawania dużo, dużo więcej za dużo wyższy standard! I chyba jest to układ bardzo sprawiedliwy, prawda? Tym bardziej nie rozumiem rozżalonych komentarzy, z którymi często się spotykam, że w Tajlandii jednak nie jest tak tanio jak ktoś się spodziewał… A dlaczego miałoby być? Dlaczego luksusowe hotele, usługi SPA, posiłki w restauracjach miałyby być tanie jak barszcz? Czy tego samego oczekujemy od luksusowych hoteli i restauracji w Europie? No właśnie…

Posty o budżecie w Tajlandii:

Ile kosztuje miesiąc podróżowania po Tajlandii Północnej? 

Ko Tao – budżet i informacje praktyczne

Ko Lanta – budżet i informacje praktyczne

Ko Tarutao – budżet i informacje praktyczne

Mit 2: Opieka medyczna jest na bardzo słabym poziomie!

W Tajlandii opieka medyczna bije na głowę opiekę medyczną w niejednym europejskim kraju. Kompetentna kadra medyczna biegle posługująca się językiem angielskim, niezwykła wręcz troska o pacjenta, bardzo dobre wyposażenie szpitali. Kiedy zdarzy się taka przykra sytuacja, że trafisz pod opiekę tajskiej służby zdrowia, to naprawdę możesz być spokojny. My korzystaliśmy z opieki medycznej na wyspie Ko Lanta i byliśmy pod ogromnym wrażeniem! Warto jednak zaznaczyć, że w Tajlandii większość przychodni i szpitali to placówki prywatne i za każdą wizytę będziesz musiał zapłacić. Dlatego tak ważne jest wykupienie odpowiedniego ubezpieczenia podróżnego, które pokryje koszty Twojego leczenia. My korzystaliśmy z wizyty bezgotówkowej, czyli wszystko zostało od razu opłacone przez naszego ubezpieczyciela, ale zazwyczaj trzeba zachować wszystkie otrzymane w szpitalu dokumenty, recepty, aby otrzymać zwrot pieniędzy. Pamiętaj też, aby uniknąć późniejszych problemów – zawsze, zanim zdecydujesz się pójść do lekarza, skontaktuj się ze swoim ubezpieczycielem. Wówczas firma umówi Cię do placówki, która jest w Twojej okolicy i z którą ma podpisany kontrakt.

Mit 3: Unikaj jak ognia wycieczki do Tajlandii podczas pory deszczowej!

Jakie są nasze wyobrażenia o porze deszczowej w Tajlandii? Rwące rzeki zamiast ulic, zatopione miasta, ulewne deszcze 24 godziny na dobę, szare niebo spowite ciężkimi od kropel deszczu chmurami. Wyobrażamy sobie, że to czas wycięty absolutnie z normalnego życia, kiedy Tajowie zamykają się w swoich domach i starają się przetrwać te kilka mokrych miesięcy. O porze deszczowej rozmawialiśmy z kilkoma Tajami i za każdym razem reagowali lekkim zdziwieniem na nasze pytania. Oczywiście – jak na Tajów przystało – spokojnie tłumaczyli nam, że pora deszczowa jest całkowicie dla nich naturalna, że zdarzają się dni kiedy faktycznie pada trochę więcej, ale zazwyczaj deszcze są bardzo intensywne i krótkie. Dla odmiany z kolei pytali nas jak my radzimy sobie z zimą… Czy zaszywamy się pod kołdrą na te kilka miesięcy, chcąc przeczekać okres chłodu? 😉 Musimy też wziąć pod uwagę, że pogoda w Tajlandii różni się w zależności od regionu – np. południowo-zachodnie okolice Zatoki Tajlandzkiej najwięcej deszczów odnotowują w okresie od października do stycznia, kiedy praktycznie w całej Tajlandii jest pora sucha. W styczniu 2 tygodnie spędziliśmy na Ko Tao, czyli dokładnie w rejonie Zatoki Tajlandzkiej podczas pory deszczowej. Padało sporadycznie i były to krótkie ale bardzo intensywne ulewy, zazwyczaj około godziny 15:00-16:00, a przez większość dnia pogoda była cudowna!

Jak wygląda pora deszczowa w Tajlandii? Zobacz na naszym vlogu z Ko Tao!

Mit 4: Autostop w Tajlandii jest banalnie prosty!

O tym, jak banalny jest autostop w Tajlandi i ogólnie w Azji Południowo – Wschodniej naczytaliśmy się i nasłuchaliśmy się bardzo dużo przed naszą kilkumiesięczną podróżą. Po fantastycznych wspomnieniach z naszych autostopowych przygód w Gruzji i Norwegii ochoczo postanowiliśmy, że zjeździmy Tajlandię wzdłuż i wszerz właśnie w taki sposób. I choć nadal uważamy, że autostop jest po prostu cudownym środkiem transportu i w życiu nie cofnęlibyśmy czasu, to jednak w praktyce okazał się być dużo bardziej… uciążliwy! Dokładnie tak. Autostop w Tajlandii jest po prostu niesamowicie upierdliwy. Przede wszystkim taki sposób podróżowania jest Tajom zupełnie obcy. Samochody zatrzymują się praktycznie bez przerwy, ale kiedy dochodzimy do momentu wytłumaczenia, gdzie chcemy się dostać… zaczyna się prawdziwa jazda! Każdy, absolutnie każdy Taj chciał nas zawieźć na dworzec autobusowy, zadzwonić po taksówkę, a nawet – dać pieniądze na autobus! Czasem musieliśmy szybko się ewakuować, bo tłum wokół nas rósł z każdą chwilą… Do tej pory wspominamy te wszystkie sytuacje z ogromnym uśmiechem i aż ciepło nam się robi na sercu na myśl o tych wszystkich niezwykle opiekuńczych Tajach, którym sumienie nie pozwalało nas zostawić gdzieś na poboczu… Ale przenigdy nie powiemy, że autostop w Tajlandii jest szybki i prosty!

Więcej informacji i filmy, o tym jak wygląda autostop w praktyce: 

Autostopem przez Tajlandię i Malezję – informacje praktyczne

Mit 5: Tajlandię najlepiej zwiedzać na skuterze!

W Tajlandii skuterów jest naprawdę mnóstwo. Są zwinne, szybkie, łatwo dostępne i tanie. Byłabym hipokrytką, gdybym nie przyznała, że skuter jest moim i Tomka ulubionym środkiem transportu. Zjeździliśmy na nim całą północną Tajlandię, wyspy Ko Tao i Ko Lante i szczerze rekomendowałabym zwiedzanie Tajlandii na skuterze wszystkim… Ale. Prawo w Tajlandii nie respektuje polskiego prawa jazdy kategorii B jako dokumentu uprawniającego do jazdy na skuterze, bez względu na pojemność jego silnika. Wiele osób zapomina o tej kwestii, ponieważ w Polsce mając prawo jazdy kategorii B możesz prowadzić skutery z silnikiem do pojemności 125. I nie, nie chodzi tu o potencjalny mandat, który wiele osób bagatelizuje mówiąc, że załatwia takie sprawy łapówką. Chodzi przede wszystkim o to, że w sytuacji jakiegokolwiek wypadku – z Twojej winy lub nie – ubezpieczyciel odmówi pokrycia kosztów Twojego leczenia. A jak już wspominałam służba medyczna w Tajlandii jest na bardzo wysokim poziomie, ale również jest bardzo droga… Nie mówiąc już nawet o wypadkach, które wiążą się z transportem z Tajlandii do Polski. Azjatyckie przepisy drogowe żądzą się swoimi prawami i nie jest łatwo nauczyć się jeździć po szalonych tajskich drogach. Oczywiście każdy z nas bierze odpowiedzialność za siebie, natomiast aby podjąć faktycznie świadomą decyzję, trzeba wiedzieć o wszystkich potencjalnych konsekwencjach.

Więcej przeczytasz w tym poście:

Skuter w Tajlandii – czy warto?

Mit 6: W Tajlandii jest brudno, a jedząc w budach ulicznych łatwo ściągnąć na siebie „zemstę faraona”!

Street-food w wydaniu azjatyckim może przerazić nawet największego poszukiwacza ekscytujących wrażeń. Tysiące przeróżnych zapachów unoszących się w gęstym i wilgotnym powietrzu, wszechobecny harmider, nazwy potraw w języku, któremu bliżej do szlaczków rysowanych w podstawówce niż do jakiegokolwiek znanego nam języka… Jednak rezygnując w Tajlandii ze street-foodu, rezygnujesz z jednej z najpiękniejszych kulinarnych przygód! Street-food to możliwość spróbowania klasycznych tajskich przysmaków, przyrządzanych ze świeżych warzyw, z dodatkiem różnorodnych przypraw, potraw tak aromatycznych, że na samą myśl cieknie mi ślinka! Mam dla Ciebie kilka rad, abyś z wolną głową mógł korzystać z cudowności tajskiej, ulicznej kuchni. Złota zasada – jadaj tylko tam, gdzie jedzą miejscowi. Kto jak nie Oni znają najlepsze miejscówki! Druga, absolutnie kluczowa rzecz – jedz te dania, które są przygotowywane na Twoich oczach, ze świeżych składników. My raz w Laosie skusiliśmy się na kiełbasę, która pewnie kwitła na straganie od dobrych kilku dni. To, co działo się potem pozostawię bez komentarza… I moja ostatnia rada – jeśli chciałbyś wzmocnić trochę swój organizm przed wyjazdem – polecam Ci brać 2-3 tygodnie przed i w trakcie wyjazdu probiotyki. Wzmocnią Twój żołądek i będzie bardziej odporny na eksperymenty kulinarne.

Mit 7: Tajowie na co dzień jedzą skorpiony, pająki i inne robale!

Podejrzewam, że faktycznie kiedyś mogło tak być. Kiedyś na talerzach Tajów gościły upieczone skorpiony, grillowane pająki, pikantne świerszcze. Kiedyś. Teraz prędzej spotkasz grupę Tajów w MacDonaldzie niż obgryzających nóżki tarantuli. Te przysmaki dedykowane są turystom, którzy na Khao San Road ochoczą cykają sobie za kilkanaście batów zdjęcie ze skorpionem na widelcu. W mniejszych wioskach zdarzało nam się spotkać na targu pieczone świerszcze na sprzedaż, ale na pewno nie można powiedzieć, że w Tajlandii pająki, skorpiony i inne robaki stanowią główną dietę Tajów.

Mit 8: W Tajlandii drogi są w tragicznym stanie, komunikacja działa na bardzo słabym poziomie, a samochody na ulicach to rozpadające się graty.

Podobnie jak w odniesieniu do opieki medycznej, sprawa jakości dróg i komunikacji jest całkowicie odwrotna! Drogi w Tajlandii są świetne – szerokie i w bardzo dobrym stanie. Komunikacja również działa na najwyższym poziomie – wiele razy z niej korzystaliśmy i nie możemy jej nic a nic zarzucić. A samochody jakie widać na tajskich drogach to w dużej mierze wypasione pick-upy. Jeśli planujesz w Tajlandii jeździć na stopa, to przygotuj się, że często będziesz jeździł właśnie na pace!

Mit 9: W Tajlandii trudno o zasięg, a Internet to dobro luksusowe.

Podczas naszej 2 miesięcznej podróży po Tajlandii – zarówno w jej górzystej i bardziej dzikiej północnej części, jak i wyspiarskim południu ani razu nie byliśmy odcięci od świata. Wifi jest nawet w najtańszych hotelach, choć może faktycznie prędkością nie grzeszy. Od razu po przylocie kupiliśmy też kartę SIM w sklepie 7-Eleven z dość wolnym, ale nielimitowanym Internetem. Zdarzało się, że wrzucaliśmy z niej kilkunastominutowe filmy na YouTuba albo oglądaliśmy cały sezon Stranger Things na Netflixie… tak więc uznaję, że mit ten został skutecznie przez nas obalony!

Mit 10: Wielkie, włochate pająki i 2-metrowe węże będą codziennym towarzyszem Twojej podróży!

Bo wielkie, włochate pająki i 2-metrowe węże tak bardzo lubią ludzi, że koniecznie chcą się z nimi zaprzyjaźnić! A tak serio, to żadne dzikie zwierze nie będzie dążyć do kontaktu z człowiekiem. Zwierzęta wyczuwają obecność turystów i zazwyczaj przed nimi uciekają. Podczas tych kilku miesięcy spędzonych w Azji widzieliśmy węże i duże pająki kilka razy i to zazwyczaj na terenach położonych daleko poza miastem i blisko dżungli. Natomiast to, do czego warto się przyzwyczaić to wszędobylskie gekony. Nie są groźne, a po czasie można nawet stwierdzić, że są urocze. I zjadają komary!

Nie taka Tajlandia dzika, jak ją malują…

Przed przyjazdem do Tajlandii mieliśmy zupełnie inne wyobrażenia o tym azjatyckim kraju. Nasi znajomi i rodzina pytali nas, co tam będziemy jeść, gdzie spać, co jak coś nam się stanie i trafimy do szpitala, czy uda nam się dogadać… I to są absolutnie normalne obawy, które myślę, każdy z nas ma przed wyruszeniem do Azji Południowo – Wschodniej po raz pierwszy. Zwłaszcza, jeśli wcześniej nie podróżowało się zbyt wiele na własną rękę. Mam nadzieję, że ten post przede wszystkim rozwieje Twoje obawy i doda Ci odwagi! Tajlandia jest idealnym miejscem do rozpoczęcia pierwszej przygody z Azją. Jest bardzo dobrze rozwinięta turystycznie, jest bezpieczna, uporządkowana (jak na warunki azjatyckie), a przy tym cudownie egzotyczna! To tam znajdziesz idealny balans pomiędzy przygodą a wygodą.

Więc już się nie stresuj i ruszaj w drogę! Po najlepsze mango i ananasy na świecie!

Ko Tao podczas pory deszczowej 😉

Justyna


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *