Cześć!

Nie lubimy Bangkoku. Nie uważamy, że jest niesamowity, szalony, autentycznie azjatycki, ekstremalnie chaotyczny czy pociągający. Dlaczego? Zapraszamy na post: Bangkok – najmniej tajskie miasto w Tajlandii !

Przyznajemy bez bicia, że sami jesteśmy sobie winni! Bangkok w naszej głowie urósł wręcz do rangi Tajskiej Perełki, symbolu azjatyckiego chaosu i spodziewaliśmy się totalnego szoku kulturowego. Może postawiliśmy mu zbyt wysoką poprzeczkę? A może po miesiącu spędzonym w Nepalu (a zwłaszcza po Kathmandu) nasza tolerancja na egzotykę drastycznie podskoczyła? Można tak gdybać i gdybać, ale tak zupełnie serio, to Bangkok przedstawił nam się jako bardzo nowoczesna, lekko bezosobowa i tak bardzo przypominająca nasze europejskie miasta, stolica. Po dwóch miesiącach pobytu w Tajlandii dalej nie zmieniamy zdania – Bangkok jest na ostatnim miejscu na naszej liście miast wartych zobaczenia w Tajlandii.

Bangkok – najmniej tajskie miasto w Tajlandii

Przede wszystkim Bangkok pozbawiony jest tej niesamowitej gościnności i szczerości, jaka jest wręcz wyczuwalna na każdym kroku w mniejszych miejscowościach. Wszyscy się spieszą, mijają bez słowa, bez uśmiechu, wpatrzeni w swoje smartfony. Hmm… Czy nie kojarzy Ci się ten opis z jakąś inną stolicą?🙊 Dla nas Bangkok był taki bezosobowy, nijaki i kompletnie bez duszy. Pewnie to jest cena, którą ponosi za swój szybki rozwój. Tak czy siak – metropolie to nie nasza bajka. 😜

Nasze rozczarowanie jest tym większe, że to właśnie tam po raz pierwszy i w sumie tylko tam podczas całego pobytu w Tajlandii próbowano nas oszukać. Byliśmy zmuszeni wysiąść praktycznie na środku ulicy z taksówki, bo kierowca nie chciał włączyć taksometru i próbował wyłudzić od nas pieniądze. Kłamano nam w żywe oczy, że atrakcja, do której idziemy jest zamknięta, w zamian oferując bilety do jakiegoś bezsensownego muzeum. A pierwszy, tak bardzo wyczekiwany pad thai spowodował zatrucie pokarmowe.
Atrakcje, które odwiedziliśmy, również nie przyniosły nam jakiś ochów i achów. Było tak tłoczno, że ledwo udało nam się przecisnąć do Kompleksu Pałacowego. Z kolei zobaczenie Szmaragdowego Buddy graniczyło z cudem, a zrobienie fotki przy Leżącym Buddzie łączyło się ze staniem w długiej kolejce. My najbardziej polubiliśmy się ze Świątynią Wat Arun, która nie straszyła aż takimi tłumami, a przy tym była po prostu przepiękna!

Kolejną sprawą jest, że do Bangkoku przyjechaliśmy z głową pełną wyobrażeń! O szalonych tuk tukach, które są podstawowym środkiem transportu po mieście dla Tajów. O stołach suto zastawionych smażonymi robalami wszelkiego rodzaju, gdzie Tajowie wcinają je jak chipsy do filmu. Sami się z siebie teraz śmiejemy i mamy niezłą nauczkę. Bo życie to jednak nie film hollywoodzki. Z tuk tuków korzystają tylko turyści, bo Tajowie preferują dużo tańsze taksówki, tak samo jak wolą ryż z kurczakiem niż świerszcze i skorpiony, które zostawiają turystom, żeby zrobili sobie z nimi zdjęcie.

No to sobie ponarzekaliśmy!

Wierzymy, że Bangkok może zachwycić, że można ulec jego urokowi. W końcu to tam jedliśmy najlepszą grillowaną kaczkę i chodziliśmy dzień w dzień na cudowne masaże za bezcen. Ale czy przez to Bangkok stał się dla nas Symbolem Tajlandii, szalonym azjatyckim miastem, gdzie można poczuć prawdziwą Tajlandię?

Dla nas zupełnie nie! Dla nas to ogromna, bardzo rozwinięta i piękna metropolia, która jednak utraciła ducha tajskiej gościnności. Na szczęście w Tajlandii są też takie miasta jak Chiang Mai czy Sukhothai, w których można znaleźć to co najpiękniejsze w Tajlandii, a którym bezgranicznie oddaliśmy swoje serca. 😁

Pozdrawiamy!
Justyna i Tomek

Posty o Tajlandii, które Cię zainteresują:

Chiang Mai – miasto, w którym chcemy zamieszkać
10 rzeczy, za które pokochasz Sukhothai
Pętla Mae Hong Son na skuterze – wszystko co musisz wiedzieć!
Pętla Mae Hong Son – trasa krok po kroku
Park Khao Yai – dżungla dla początkujących 
(Nie) budżetowe 10 dni na Ko Lancie
Ko Tao – budżet i informacje praktyczne
Ile kosztuje miesiąc podróżowania po Tajlandii Północnej? 
Skuter w Tajlandii – czy warto?

Filmy z Tajlandii!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *